Malowany klasztor Sucevita

Codziennie Tatiana Drelcuic widzi wizje.
„Widzę Niebo, widzę anioły ... widzę Boga, ponieważ obrazy są bramą do Boga” - mówi, opisując znakomitą ikonografię, która pokrywa mury klasztoru Moldovita, w którym mieszka z innymi zakonnicami.    Klasztory (ponad 60) są gęsto rozproszone po zalesionej i górzystej północno-wschodniej Rumunii; wiele z nich ma dekoracje zewnętrzne, a siedem - Moldovita, Humor, Sucevita, Arbore, Voronet, Patrauti i Probota - zyskało sławę (i uznanie UNESCO) za wyjątkowe i trwałe piękno swojego kunsztu.   Ale nie myśl, że są tylko atrakcyjnymi reliktami; są również aktywnymi, tętniącymi życiem ośrodkami wiary w kraju, w którym doświadczenie religijne kwitnie na nowo po dziesięcioleciach tłumienia.

Klasztor Moldovita

W Moldovicie zwiedzający zwiedzający prowadzeni przez niektóre z mieszkających tu sióstr mieszają się z wiernymi zapalającymi świece wotywne lub oferującymi modlitwy przed ikonami, podczas gdy inne siostry wykonują swoje obowiązki oddania lub sprzątania.  Siostra Tatiana opowiada mi o historii klasztorów i znaczeniu cudownie wykutych obrazów.   Mówi, że kościoły pochodzą z burzliwych czasów na przełomie XV i XVI wieku, kiedy to region ten był polem bitwy między chrześcijańską Europą a islamskim Imperium Osmańskim.   Władca Mołdawii Stefan Wielki obiecał przyjacielowi, który też był mnichem, że po każdej zwycięskiej bitwie zbuduje kościół jako ofiarę dziękczynną.   Inni książęta (w tym synowie Stefana) i szlachta poszli za przykładem Stefana, a kościoły, które wkrótce powstały, stały się ośrodkami religijnymi i strategicznymi (wiele z nich jest otoczonych grubymi murami i wieżami). Żołnierze i lokalni mieszkańcy często gromadzili się w fortyfikacjach dla ochrony i nabożeństw.  

Ponieważ kościoły są stosunkowo małe, nie każdy mógł się w nich zmieścić, więc ktoś wpadł na pomysł, aby pomalować ściany zewnętrzne, zarówno w celach inspiracyjnych, jak i edukacyjnych.   „Ludzie w tamtych czasach nie potrafili czytać” - mówi Ana Maria Dora, moja przewodniczka po kilku malowanych klasztorach - „ale musieli zrozumieć Biblię. Zmusili więc artystów do malowania na kościołach scen z Biblii ”.  

Każdy z kościołów ma charakterystyczny kolor tła; Moldovita jest złota - a style architektoniczne różnią się. Ale łączy ich wiele wspólnych motywów przedstawień Świętej Rodziny, aniołów, świętych, męczenników, biskupów, fragmentów Starego i Nowego Testamentu oraz wątków religijnych.   „Ironią - zauważa Ana - jest to, że wtedy czytali obrazy, aby zrozumieć Biblię, a teraz musimy czytać Biblię, aby zrozumieć obrazy”. Skanując ściany Moldovity, nawet niebiblijnemu uczonemu takiemu jak ja łatwo jest zidentyfikować wspaniałe przedstawienie Sądu Ostatecznego (z jakiegoś powodu zawsze mogę to rozpoznać), z dziko wyglądającymi demonami próbującymi wyrwać dusze aniołom. W odkrywczym akcie średniowiecznej propagandy Mahomet ukazany jest wśród potępionych. „Zdjęcia nie dotyczą tylko religii” - mówi Ana. „Chodzi też o filozofię i historię. Pokazują one ważne bitwy, jak oblężenie Konstantynopola, a grzesznicy są przedstawiani jako nasi wrogowie - Turcy czy Tatarzy. Zdarzają się też sceny z życia codziennego, a Jezus bywa pokazywany w tradycyjnym mołdawskim stroju ”.

Klasztor Voronet

Niektóre obrazy naturalnie pokazują pewne zużycie (a ściany są również wytrawione graffiti od niezliczonych gości na przestrzeni wieków), ale po pięciu wiekach ekspozycji na pogodę i działania wojenne jasność szczegółów i blask kolorów tła nie jest niczym innym, jak cudem.   Najbardziej uderzającym ze wszystkich klasztorów jest Voronet, którego panoramiczne freski - nadające mu często cytowany przydomek „Kaplica Sykstyńska Wschodu” - są zwieńczone na tle luminescencyjnego błękitu. „To był specjalny pigment stworzony z piasku, minerałów i wody w proporcjach, których współcześni artyści nie byli w stanie powielić” - mówi Ana.    Ale mimo całego ich urzekającego przepychu, to, co najbardziej interesowało mnie w odwiedzaniu klasztorów, to fakt, że nadal są one dynamicznymi wspólnotami religijnymi, rojącymi się od księży, mnichów i zakonnic chętnych do mówienia o swoim życiu i znaczeniu swojej wiary, co pewien ksiądz, ksiądz Daniel, powiedział mi, przeżywa odnowę po dziesięcioleciach tłumienia.  „Jestem dyrektorem seminarium i mam trzy zajęcia z ponad 100 studentami” - mówi. „Jest 25 klasztorów, które właśnie zostały otwarte i wszystkie są obsadzone młodymi ludźmi”.   Przypomina trudy, jakich doznał kościół pod rządami byłego komunistycznego przywództwa Rumunii, ale mówi, że wiara przetrwała.

Klasztor humoru

„Mimo wszystkiego, co wtedy wycierpieliśmy, Bóg przyniósł nam wiele błogosławieństw”. Ostatnim przystankiem w naszej podróży (obwód głównych klasztorów można wygodnie wykonać w ciągu jednego dnia) jest klasztor Humor. Dwie zakonnice, ich nawyki chronione przez kombinezony robotnicze, wspinają się po drabinie z puszkami po farbach i pędzlami, aby wybielić swój akademik.   Tereny porośnięte drzewami są ciche (autobusy turystyczne odjechały) i mają kontemplacyjną atmosferę, zachęcającą do refleksji nad prezentowanymi tematami lub po prostu do podziwiania umiejętności anonimowych artystów. Czerwony odcień tła podkreśla zachodzące słońce.   Siostra Maria, która nie może mieć więcej niż 20 lat, nerwowo chichocze, gdy zmaga się ze swoją angielską narracją o cechach kościoła, w tym z jego wersją Apokalipsy, która przedstawia Diabła jako kobietę (bez komentarza).   Gdy mówi, kolejna zakonnica powoli okrąża kościół, rytmicznie stukając małym młotkiem o długą deskę, zwaną toacaSiostra Maria wyjaśnia, że służy do ogłaszania codziennych nabożeństw.   „Pierwsza toaca została użyta przez Noego, aby wezwać zwierzęta do bezpieczeństwa na Arce” - mówi. „Teraz jest używany do wzywania wszystkich dusz do sanktuarium kościoła”.

Przeczytaj więcej artykułów o Rumunii na stronie www.RomaniaTourism.com/Romania-in-the-Press.html